środa, 6 lipca 2016

Camp SNAFU - co dalej?

W kwietniu odbyło się drugie Camp SNAFU o kryptonimie Bravo. Było mniej milsimowo, bardziej dynamicznie. Część teamów głośno wyrażała zdziwienie, jak wiele kulek BB musieli wystrzelić. Czemu tak? Szukamy optymalnego rozwiązania. Z jednej strony chcemy, aby impreza rosła, aby poziom wejścia nie był zbyt wysoki, aby ludzi nie przerażać trudnością, z drugiej nie chcemy rezygnować z taktycznej i dydaktycznej strony imprezy. Chcemy, aby kolejni airsoftowcy znaleźli na SNAFU albo możliwość sprawdzenia się, albo zobaczyli jak można w asg bawić się taktycznie i z głową.




Od strony logistyczniej było ciut lepiej, tym razem zamiast własnych namiotów, były baraki i wojskowe prycze oraz rozkładane kanadyjki. Był też wielki ścisk, na co niektóre teamy narzekały.

To co się nie zmieniło to sporo zajęć dydaktycznych. Tym razem poprzeczka była podniesiona o wiele wyżej. Uczestników już na etapie zapisów podzieliliśmy na dowódców, szturmanów, nawigatorów i radiowców. I każda specjalność dostała dedykowane zajęcia. Wyszło różnie. Opracowując plan przyjeliśmy pewne założenia i nie wszystkie okazały się trafione. Dowódcom zaserwowaliśmy poziom oficerski, a oczekiwali (i potrzebowali) podoficerskiego - czyli staraliśmy się przekazać jak planować misję, a ominęliśmy zagadnienie dowodzenia drużyną w polu.

Radiowcy dostali sporą dawkę wiedzy, ale podczas głównej misji spradzającej umiejętności - nie wzieli radii, na których się szkolili. Ponieważ nie przekazaliśmy dowódcom stron, że mogą na nich spokojnie polegać.

Z nawigatorami wpadek nie odnotowaliśmy. Ze szturmanami - za bardzo napchaliśmy materiałi w efekcie zamiast nauki wyszedł kalejdoskop. Jak ktoś wiedział, to wiedział, jak nie wiedział, to tylko się dowiedział, że jeszcze nie wie. Dwa dni to za mało.

Dochodzimy do najważniejszego. Co teraz. Jeszcze tydzień temu planowaliśmy Operation SNAFU Charlie na koniec sierpnia / początek września. Ale pojawiła się impreza ASGARD, której nie chcemy torpedować ani z nią niepotrzebnie konkurować. Kiedy więc kolejny SNAFU? Jeszcze nie wiadomo. Osobiście byłbym za terminem odległym, aby dać ludziom czas na przygotowanie się. Dlaczego?

Bo chcemy, aby impreza ponownie ewoluowała. Tym razem bardziej w stronę - sprawdzajmy swoje umiejętności, a nie uczmy się ich od początku. Tak pomyślana jest Operation SNAFU. Więcej milsima z odrodzeniami, mniej zajęć edukacyjnych. Intesywne tempo (to nigdy nie było naszym problemem) i mądrze podwyższana poprzeczka. Aby teamy nie nudziły się, ani nie odbijały od niemożliwego.

Tymczasem część z nas spotkacie na Combat Alert (na pewno mnie, po stronie RW) i na ASGARDZIE (ustalanie szczegółów trwa). I mam nadzieję, że już wkrótce będziemy mogli was powiadomić o twardym terminie SNAFU Charlie.

A tymczasem, kto nie widział, relacja z Bravo naszymi oczami.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Wspiera nas:

 
Google