poniedziałek, 27 stycznia 2014

Turnieje w airsofcie

Tydzień temu, w sobotę 18. stycznia, uczestniczyłem w turnieju airsoftowym na komercyjnym polu Killhouse.pl. Teren walk to CQB, a nawet MOUT, zespół budynków drewnianych i pomostów w dawnej hali przemysłowej. Jadąc na turniej próbowałem namówić kolegów z teamu, usłyszałem, że to słaba myśl, bo ASG i zawody nie idą w parze - za dużo możliwości oszukiwania i niezdrowej rywalizacji, tym bardziej, gdy w grę wchodzą nagrody. Jako Miękkopowietrzni staramy się wspierać airsoft w każdej formie, choćby najbardziej niezwykłej, pokazywać różnorodność zastosowań narzędzia jakim są repliki ASG. Dlatego bez wnikania w metafizyczne aspekty dobra i zła, pojawiliśmy się na imprezie.

Spóźniliśmy się z rozmysłem, aby wpaść na decydujące mecze. Okazało się, że mimo 3 godzinnego spóźnienia... impreza dopiero się zaczynała. Co się stało? Cztery drużyny zrezygnowały, z czego dwie poinformowały o tym fakcie przez mail dzień wcześniej, a pozostałe dwie... przez facebooka. Organizator o informacji na FB nie wiedział i czekał. Później zaś zaczął kminić jak przetasować rozgrywki, aby przy tak małej liczbie teamów puchar miał sens. W końcu wymyślono model i zaczęły się rozgrywki.

Uzbroiłem kamerę, Asia zaczęła odpytywać teamy i orga, między innymi na temat termosowania. Cóż, ten temat został mi pod czacha i chciałem wiedzieć, jak się na problem zawodów, nagród i oszustw zapatrują sami zainteresowani. Wszyscy zgodnie twierdzili, że problemu nie będzie, że graj doświadczeni gracze, odpowiedzialni i tak dalej. Że to tylko zabawa.

Mijały godziny, kolejne teamy doznawały porażek. W filmie tego nie ma, nikt do kamery nie mówił co naprawdę myśli, ale... coraz więcej za kulisami mówiło się, że 'tamci termosują', maja parcie na wygrana etc. Czym więcej jakaś drużyna miała zwycięstw, tym więcej wkurzonych graczy w przeciwnych teamach. Pod koniec u niektórych graczy stres sięgał wysoko, chodzi rzucając mięsem i szepcząc między sobą źle na wygranych.

Tymczasem gdy my rozmawialiśmy z wygranymi, byli wyluzowani, żartowali dowcipnie, bawili się świetnie nie wykazując żadnej złej woli. Kilka razy słyszałem z ust oszpejowanych teamów złe słowa na to, że ludzie się szpejują i nie czuj później trafień (oczywiście nie autorzy tych słów). Przyznam, że dość dziwnie się czułem słuchając takich oświadczeń.

Reasumując - zawody zawsze oznaczaja rosnacy stres u zawodników. W airsofcie otwiera się dodatkowa szufladka, niezamierzonych nieprzyznań (lub wygladających jak niezamierzone). Nie da się posadzić sędziego przy każdym zawodniku, szczególnie gdy zawodnicy sporo się skradaja.

Proponuję, by w przyszłości turnieje były organizowane, ale aby zawodnicy mieli zakaz szpejowania się ponad miarę. Kieszenie z magazynkami, worek zrzutowy, hełm, okulary, cienkie ubranie. Może estetycznie nieco to zuboży odczucia uczestników i widowni, ale zmniejszy o jakiś procent poziom niezadowolenia i niezdrowych emocji. A przynajmniej taka mam nadzieję.

Na koniec materiał zrealizowany podczas turnieju przeze mnie i Szarą.

4 komentarze:

  1. Turniej gdzie drużyny grają przeciw sobie to nie najlepszy pomysł, był kiedyś pomysł organizacji ligi airsoftowej... nie wypaliło.
    Co innego jeśli w turnieju zorganizowano by konkretne zadania dla każdej z drużyn osobno. punktowałoby się wówczas jego wykonanie

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się. Wersja light na turniejach powinna być obowiązkowa. Szpej można zamontować na pas taktyczny wyposażony w system molle jak i na panel udowy.

    OdpowiedzUsuń

Wspiera nas:

 
Google